Poniemieckie dokumenty o Zamku Grodno

Poniemieckie dokumenty o Zamku Grodno

Dzięki miesięcznikowi Odkrywca, Centrum Kultury i Turystyki w Walimiu pozyskało kopie poniemieckich dokumentów, ukazujących historię Zamku Grodno na początku XX wieku. Są to przedwojenne zdjęcia, plany i wycinki prasowe dotyczące zamku i jego historii, które pozwalają rzucić więcej światła na jego XX-wieczne dzieje. CKiT w Walimiu będzie starało się sukcesywnie tłumaczyć pozyskane dokumenty.

Poniżej prezentujemy Państwu wycinek prasowy z „Schlesische Zeitung Breslau” z 2 czerwca 1918 r., pt. „Trzy zamki w krainie Ślązaków„, wraz z tłumaczeniem na język polski.

Schlesische Zeitung” była najstarszą i najdłużej wydawaną wrocławską gazetą – istniała w latach 1742-1944.

 

Trzy zamki w krainie Ślązaków

dr Gustav Renkel

Jest was trójka, stojących na niewzruszonych piedestałach z granitu, górujących wysoko nad dolinami i otoczonych zielonym wieńcem gór. Pierwszy chyba znany….., drugi niektórym, trzeciego nikt nie widział. Pierwszy współczesność okryła wspaniałym płaszczem, w drugim przeszłość zmaga się z tym co następuje, w zmęczonej bryle trzeciego natura rozciągnęła swój żywy dywan. Tak więc trzy zamki stoją w krainie Ślązaków, w sercu Gór Wałbrzyskich.
Kiedy nad Zamkiem Grodno góruje blask wiosennego słońca, Bystrzyca staje się błogą, lśniącą drogą przez raj. Towarzyszą jej duże, płonące bielą kwitnące krzewy; jeszcze w ciszy i bezgranicznym podziwie. Kiedy miną dwa miesiące i czerwcowe słońce zacznie spadać po stokach gór, iskrzą się one czerwienią i purpurą. Kiedy tylko pojawią się niezliczone, świeże wiśnie, które wiszą jak tysiące małych, lśniących dzwoneczków, szare gałęzie głaskane są z pożądaniem, które drąży tajemnicze kłębowisko liści aż do ognistoczerwonych owoców. Ale wiosną wzrok napawa się z uwielbieniem też innym widokiem. Ten żywy, gęsty wiosenny śnieg kwiecia wiśni promienieje aż do murów zamku, który góruje nad zbudzonymi pędami drzew niczym złota korona. Poprzez stare otwory strzelnicze i okienne słońce przedostaje się w stare mury, a w jego równomiernych promieniach tańczy kurz, jakby wzbity umyślnie. Czasy współczesne cudownie ożywiły ten zamek, z zamierzchłej, pełnej legend przeszłości zbudziły nowe życie. To, co stare zostało powiązane z tym, co nowe z takim artyzmem, że w ogóle nie można dostrzec, gdzie kończy się to, co dawne, a zaczyna to, co stworzone na nowo z pełną zadumy miłością i zrozumieniem. A słońce, które działa i krąży na zewnątrz i chce wszystko przeniknąć, również dodaje coś od siebie. Wpada poprzez kolorowe szklane okna do przestronnych arkadowych sal lub wąskich kuluarów, rozbijając się o ich ściany i tocząc po schodach, aby zniknąć jak pomruk w oddali. Znajduje się tam też pewien rodzaj bloku – wysłał on ongiś na tamten świat tuzin biednych winowajców; na zardzewiałym, przerażającym żelazie drga lekkomyślnie roześmiany promień słońca. Jest tam również zatęchł a studnia, na której brzegu siedzi zakuty w kajdany, mający barwę kości słoniowej szkielet – prawdziwy, wywołujący dreszcz zgrozy zbójecki romantyzm. W sądzie panuje cisza, bezruch w zasłoniętym welonem zmierzchu pomieszczeniu Wysokiego Sądu. Nagle przed wąskim otworem szybu powietrznego przemyka cień i w pomieszczeniu rozbrzmiewa dźwięczny ptasi świergot. Jeden z zewnątrz, ofiara boga słońca. Na starych, opadających zboczach trawy i małe krzaczki wyciągają ze szczelin i dziur swoje delikatne palce; pełne tajemniczego życia i natchnione są te stare mury ze sprzętami domowymi praojców, ich herbami i milczącymi jasnymi zbrojami. Ze swoją wieżą wznosisz się nad łąkami obdarzonych kwieciem dolin, a jasna powierzchnia Jeziora Lubachowskiego – weźmy tą piękną nazwę zamiast rzeczowego, technicznego słowa „zapora wodna”! – lśni w ciemnym pierścieniu lasów jak zgubione lusterko. Ludzie wędrują po zboczu góry w dół doliny, inni znowu w górę, kroczą przez szeroką bramę z osobliwymi figurami lwów, a pęk kluczy kasztelana pobrzękuje niespokojnie po salach. Do wielu, którzy z niesłychanych, ważkich wydarzeń naszych dni wkraczają w dawne czasy, płynie żywy strumień wspomnień i podziwu ze zbudzonej ze snu Śpiącej Królewny przeszłości, która jak dobrotliwa, pouczająca królowa przemierza pomieszczenia zamku Grodno. Zbudzona królewna siedzi na wysokim tarasie, podziwiając rozkwit wiśni w dolinie i przyglądając się błękitnemu dywanowi nowo utworzonego jeziora. W murach Zamku Grodno pulsuje jednak niepohamowanie pełne zmian życie naszych czasów.